Piotr Kołodziejczak - pisarz i kompozytor

"Piszę o kobietach, bo lubię przebywać z kobietami. To one fascynują mnie, inspirują i olśniewają. Dlatego piszę o nich książki. Ale moje powieści są adresowane również do mężczyzn, bo chcę, żeby mężczyźni wiedzieli, co tracą, kiedy nie potrafią rozmawiać z kobietami oraz wsłuchać się w to, co mówią."

W kajdankach namiętności – odcinek 10

24 stycznia 2012

Irena podniosła klapę bagażnika i starała się włożyć do środka walizkę Justyny, a raczej wcisnąć.

- Wyjeżdżasz na pół roku? – Zaśmiała się Justyna. Rzeczywiście miejsca pozostawało niewiele, bo choć bagażnik yarisa nie jest zbyt pojemny, to jednak widząc wypełniony po brzegi można było sądzić, że podróżnych czeka dłuższy wyjazd. Wspólnymi siłami udało się jakoś wszystko upchać i obie wsiadły do samochodu.

- Irka, strach pomyśleć, co by było, gdybym wzięła tyle, co ty – rzuciła szczerze rozbawiona.

- Nie martw się, zawsze jest jeszcze tylne siedzenie – stwierdziła przyjaciółka, po czym zapaliła silnik i auto ruszyło.

- Ile będziemy jechać? – spytała Justyna.

- To zależy. Ze cztery, a może i pięć godzin – odpowiedziała Irena. – Po drodze wstąpimy na kawę, coś tam przegryziemy… W sumie nie ma co się spieszyć.

- Spoko, mogę cię zastąpić, jak się zmęczysz – zaproponowała Justyna.

- Dzięki, ja się nie męczę, lubię prowadzić – podziękowała Irena.

- Wiem. – Justyna patrzyła na drogę. Było sucho i w ogóle niewielki ruch. Pogoda jak na tę porę roku całkiem przyzwoita. Po kilkunastu minutach znalazły się na rogatkach miasta, a w chwilę potem mknęły niemal pustą, prostą, ładną szosą. Po jej obu stronach rosły majestatycznie topole. Przesuwający się bajkowy obraz za szybą samochodu sprawił, że Justynę opanował błogi nastrój i w chwilę później popadła w drzemkę. Wydawało się jej, że jest Anetą z powieści Piotra Kołodziejczaka „Nie rób mi tego” i pędzi czerwonym porsche na tajemniczą przejażdżkę, na którą zabrała ją jej przyjaciółka, Bronka. Justyna niedawno czytała tę książkę i właśnie fragment dotyczący podróży autem miała żywo w pamięci.

Aneta poczuła dreszcz podniecenia. Nie mogła opanować radości. Już zapomniała, że jeszcze przed chwilą była bardzo zła na przyjaciółkę. Teraz nawet do głowy jej nie przyszło, aby spytać o przyczynę spóźnienia. Liczyło się tylko to, że Bronka przyjechała i że właśnie zabiera ją na wspaniałą, tajemniczą przejażdżkę. Jak mniemała, pełną emocjonujących wrażeń. Sposób pojawienia się Bronki na pewno to gwarantował. W jednej chwili wszystko inne przestało mieć jakiekolwiek znaczenie.
- Mówisz, że mam wsiadać? – spytała przekornie.
- Przecież nie zostawię cię pod latarnią! – Bronka wybuchnęła śmiechem.
- Intrygujesz mnie – rzuciła Aneta, zatrzaskując za sobą drzwiczki.
- Czy wiesz dokąd jedziemy? –  Bronka zagadkowo spojrzała na przyjaciółkę.
- Powiedz… – Aneta nawet nie próbowała zgadywać. Po pierwsze, nadal jeszcze słabo znała to dziwaczne miasto, a po drugie, nie mogła się już po prostu doczekać ujawnienia niespodzianki.
- Jedziemy na drugą stronę jeziora. Coś ci pokażę. Na bank nie będziesz żałować – odpowiedziała Bronka, po czym ostro „wdepnęła” pedał gazu. Samochód z impetem ruszył z miejsca, pozostawiając po sobie gęste kłęby wydobywającego się spod kół kurzu. Aneta poczuła jak gwałtownie wcisnęło ją w fotel.
Taka wycieczka była dla Anety niezwykle emocjonującym wydarzeniem. Długo czekała aż coś podobnego ją spotka i trochę urozmaici szarą, monotonną codzienność. Naprawdę nie wiedziała, co dziś może się jeszcze zdarzyć, lecz od dawien dawna nie czuła się tak bardzo szczęśliwa. Wystarczyła ta jedna chwila niepewności, ten moment zaskoczenia, a już cały świat wydał jej się barwny, ciekawszy. Nie wiadomo dlaczego, ale bezgranicznie ufała Bronce. Nie czuła ani odrobiny strachu. Zresztą, strach był dla niej czymś obcym. Ktoś, kto przeżył tyle co ona, taki wypadek, tyle cierpienia i tyle bólu, nie boi się już niczego… może oprócz nicości.

- Co ty, śpisz? – spytała Irena.

- Coś ty, Bronka… – Justyna przetarła oczy.

- Jaka Bronka?! Pozajączkowało ci się?! Nie wolno spać, gdy oprócz ciebie w samochodzie jest tylko kierowca. A jeśli ja bym się zdrzemnęła…? Masz mnie zabawiać – stwierdziła Irena i zaraz dodała: – Śpij sobie, śpij, żartowałam.

Powyżej zamieściliśmy tylko fragment tekstu.
Jeśli chcesz przeczytać całość zapisz się na newsletter.
Więcej informacji znajdziesz w ramce niżej.
  • Aby przeczytać cały tekst musisz zapisać się na newsletter.
  • Wpisz swój adres email w formularzu obok i postępuj zgodnie z instrukacjami.
Twój email

akceptuję politykę prywatności

* Jeśli już się zapisałaś/eś na newsletter, wpisz swój email i kliknij "Zapisz mnie!" aby się zalogować i przeczytać cały tekst.

Facebook i Blip

TubePress

Wszelkie prawa zastrzeżone © Kolodziejczak.info
Wykonanie strony: HRAST - usługi dla e-biznesu