"Piszę o kobietach, bo lubię przebywać z kobietami. To one fascynują mnie, inspirują i olśniewają. Dlatego piszę o nich książki. Ale moje powieści są adresowane również do mężczyzn, bo chcę, żeby mężczyźni wiedzieli, co tracą, kiedy nie potrafią rozmawiać z kobietami oraz wsłuchać się w to, co mówią."
uwielbiam literaturę Piotra Kołodziejczaka. Książki tego autora trzymają się blisko rzeczywistości, najbliżej jak się da. Może nie jest to super uniwersalna literatura, która roztrząsałaby kwestie filozoficzne, ale może dlatego tam bardzo mi pasuje, bo odnajduje w niej odbicie niektórych moich kłopotów: rodzinnych, kłopotów z facetami, z poszukiwaniem pracy, ze zdrowiem i relacjami z koleżankami. to na 100% dobra literatura o współczesnych kobietach. (joasia_kubik; forum.wp.pl)
„Hej, czytałam jego książkę „Bo wiesz…”. Bohaterką jest kobieta, która zdradza mężczyznę. Trochę na odwrót, bo w literaturze dla kobiet to zawsze faceci są źli, a tu proszę… Mężczyzna książkę napisał, więc to by wszystko wyjaśniało. To naprawę dobra literatura, adresowana głównie dla kobiet, napisana przez mądrego faceta. hej fejsbukowicze” (Marta Domaniecka, Facebook)
„niestety mamy do czynienia z kryzysem w małżeństwie: ludzie jakoś nie potrafią się ze sobą dogadywać, a przecież ta to trzeba czasu, dobrych chęci! a dzisiaj żyjemy w zastraszającym tempie, więc nie mamy czasu dla drugiego człowieka. niestety dorośli jeszcze jakoś sobie radzą z rozwodem, ale najgorzej przeżywają to dzieci. mimo wszystko lepiej jak dorośli się rozchodzą niż gdyby mieli terroryzować się przez całe życie na oczach dziecka. fajnie problematykę współczesnego małżeństwa porusza w swoich książkach Piotr Kołodziejczak. polecam!” (Link)
„ojcowie muszą obserwować żony w kwestiach technicznych: to podstawa. a reszta to już tylko pozytywne emocje wysyłane w stosunku do dziecka. sprawa jest prosta, nic nieskomplikowanego. niestety mężczyźni nie potrafią okazywać emocji, uczuć; wydaje im się, że bycie chłodnymi, racjonalnymi, opanowanymi to podstawa, ale tak nie jest; może dlatego dzieci lubią być z kobietami: matkami, babciami, ciociami. zobaczcie więc ile obowiązków spoczywa na głowie typowej kobiety! masa! tak jest u mnie, ale zawsze, zawsze staram się znaleźć dla siebie odrobinę czasu na wypoczynek. jeśli chcecie się dobrze rozerwać przy lekturze, polecam świetnie powieści Piotra Kołodziejczaka. fajna zabawa, szczególnie dla dojrzałych, inteligentnych kobiet.” (Link)
„ja uwielbiam kosmetyki naturalne, takie, które robię z wcześniej kupionych składników. ich działanie jest genialne. chociaż od czasu do czasu kupuję (przez net) kosmetyki przyrządzone przez specjalistów, ale zgodnie z prostymi recepturami. jak czytałam ostatnio to jest bardzo popularne wśród kobiet i nawet facecie się tym interesują. Ciekawe posty czytam zawsze na stronie www.kolodziejczak.info – poświęconej twórczości pisarza i kompozytora Piotra Kołodziejczaka. Okazuje się, że facet zna się także na kosmetykach naturalnych. fajnie!” (Link)
Recenzja powieści „Nie rób mi tego”:
„Książka Piotra Kołodziejczaka Puść już mnie nie należała do najlepszych. Teraz mamy do czynienia z powieścią, do której naprawdę warto zajrzeć. Spokojna, wyważona, sprawnie napisana i jednocześnie zaskakująca wyjątkowym, wstrząsającym zakończeniem. Niewielką objętościowo, wydaną bez fajerwerków graficznych książkę Nie rób mi tego warto przeczytać zimowym wieczorem, bo tytuł ten ma w sobie potężną dawkę ciepła i energii, dzięki której bardziej optymistycznie spojrzymy na życie i świat, ciesząc się z tego, co posiadamy. Bo umiejętność dostrzegania pozytywów nie jest przecież sprawą łatwą.
Bohaterką książki Piotra Kołodziejczaka jest młoda, ambitna dziewczyna, która marzy o wyrwaniu się z małego miasteczka, do którego trafiła po poważnym wypadku. Aneta wcześniej studiowała literaturę na uniwersytecie w Donbasie, ale choroba i rehabilitacja zmusiła ją do przerwania studiów i powrotu do Polski. Tu zamieszkała ze swoją babcią, tu poznała wspaniałego chłopaka i znalazła prawdziwą przyjaciółkę od serca. Jednak Anecie to nie wystarcza: coś ciągnie ją do wielkiego miasta, do nowych ludzi i dobrej, ambitnej pracy. Przed nią więc trudna decyzja: opuścić kochających ludzi, czy zostać w miejscu, które nie daje szans na spełnienie marzeń? Czy Aneta naprawdę kocha Krzysztofa? Czy weźmie do serca rady Bronki, która sugeruje jej, by realizować najbardziej szalone plany i wyzwolić w sobie wewnętrzną, drapieżną energię? – Zawsze będę ci wdzięczna i zawsze będę pamiętała, że w dużej mierze dzięki tobie, dobroci, jaką mi okazałeś, doszłam do zdrowia – mówi Aneta do Krzysztofa. – Ale zrozum misiu, powinnam uczynić krok naprzód, bo inaczej już nigdy się nie dowiem, czy jestem tą samą dziewczyną czy już całkiem się zmieniłam. Naprawdę cię kocham. To, że wyjadę, wcale nie musi oznaczać, iż coś się między nami zmieni – Aneta wypowiadała słowa niepewnie, cedząc je, jak gdyby każdorazowo głęboko zastanawiała się nad ich sensem. Aneta musi dokonać wyboru. I nikt nie będzie w stanie jej pomóc.
Zaleta książki Kołodziejczaka tkwi w powszedniości opisywanych przez niego sytuacji. Bo tysiąc ludzi w tym właśnie momencie stoi przed ważną życiową decyzją. Opuścić ukochaną osobę? Zmienić pracę? Miejsce zamieszkania? Któż z nas nie zadawał sobie takich pytań…
Wszystko, co zawarte zostało w książce, ma w sobie świeżość i jednocześnie jest dobrze znane. Łatwo jest utożsamiać się z bohaterami przeżywającymi problemy, mając jednocześnie świadomość, że wszystko jest przecież na niby, że to tylko książka, zmyślona historia, od której w każdej chwili możemy się oderwać. Ale na tym polega magia literatury, dzięki której możemy przeżyć katharsis, oczyszczenie. Powieść Nie rób mi tego nie należy oczywiście do mistrzowskiej literatury, którą za kilka lub kilkanaście lat będzie się cytować w podręcznikach do języka polskiego, ale nie każda książka musi trafić do kanonu lektur. Piotr Kołodziejczak napisał bowiem powieść, która z całą pewnością czytadłem nie jest i na pewno nie pozbędziemy się jej po pierwszej lekturze. Wprost przeciwnie: pewnie będzie wędrować po naszych koleżankach, mamach lub babciach, a może trafi gdzieś do przedstawiciela płci brzydkiej, bo mężczyźni, wbrew pozorom, wcale gruboskórni nie są.
Recenzja literacka nie powinna odsłaniać całej prawdy o książce, a przede wszystkim o jej zakończeniu. I tak też będzie tym razem. By zasugerować pewien klimat, zdradźmy tylko, że koniec powieści Piotra Kołodziejczaka przypominać będzie pewien film, w którym zagrał kiedyś Tom Cruise i pewna hiszpańska gwiazda filmowa, uważana za muzę kontrowersyjnego reżysera, słynącego z zamiłowania do mężczyzn. Wielbiciele filmu na pewno będą wiedzieli, o co chodzi, a miłośników książki taki trop zachęci do twórczych poszukiwań. W każdym razie nikt nie będzie zawiedziony.”
Dominik Sołowiej (http://www.kafeteria.pl/kultura/obiekt.php?id_t=971)
Recenzja powieści „Bo wiesz…”
„Wreszcie natrafiłam na książkę, która napisana jest z męskiego punktu widzenia.
Książkę czyta się bardzo szybko, choć autor ukazuję kobietę jako egoistkę, materialistkę i osobę niemoralną to mi wcale nie przeszkadzało!!! wręcz przeciwnie.
Choć sporo czytam, chyba wcześniej nie znalazłam podobnego problemu, głównie były to powieści, opowiadania gdzie to facet odpowiada za rozpad małżeństwa i jego problemy. Nareszcie ktos ukazał prawdę ,że to nie tylko faceci są winni i to nie tylko faceci zdradzają, ale kobiety potrafią być gorsze !!
Autor ukazał samą prawdę, sama spotykam się z takimi przypadkami kobiet próżnych , myślących wyłącznie o sobie, seksie , kasie i ciuchach. Tu autor moim zdaniem pokazał ten problem dość delikatnie.
To pierwsza książka p. Piotra Kołodziejczaka,którą przeczytałam, jednak myślę ,że nie ostatnia !!! (sabinkat1) (Link)
Recenzje powieści „Bo wiesz…” opublikowane na stronie internetowej www.gandalf.com.pl:
„Lustrzane odbicie poprzedniej książki autora. Jeśli w poprzedniej – Puść już mnie to mężczyzna był tym złym, to tu kobieta okłamuje, zdradza, doprowadza małżeństwo do upadku. Fajna kreacja męskiej postaci. Janek to inteligentny, wykształcony, wrażliwy mężczyzna, który potrafi wybaczać… To książka o życiu…” (dori)
„W „Bo wiesz”tym złym człowiekiem jest kobieta. Zazwyczaj w literaturze kobiecej jest odwrotnie, ale ile można o tym samym czytać. O takim mężczyźnie delikatnym i po-prostu kochającym można pomarzyć i wyruszyć w świat na jego poszukiwania.” (tamara)
„Historia Janka i Grażyny różni się od schematów literatury kobiecej. Bo potworem w „Bo wiesz ” … jest kobieta. Janek to wartościowy, porządny człowiek. Stara sie jak może, ale jej wciąż mało. Jak w bajce o Rybaku i rybce Aleksandra Puszkina. Chciwe kobiety chwilowo osiągają swój cel, ale koniec jest zawsze ten sam. Zostają same.” (delfina)
„”Bo wiesz…” to interesująca, bezpretensjonalna powieść o życiu i damsko-męskich relacjach. Kołodziejczakowi udało się w niej uchwycić to, co często staje się przyczyną rozpadu związków i małżeństw. Chodzi o dyskretne różnice w postrzeganiu świata, bo przecież na te same sprawy kobiety i mężczyźni patrzą często zupełnie inaczej. Lektura sprawia satysfakcję, bo mogą wynieść z niej coś interesującego i panowie i panie. Bez wątpienia Piotr Kołodziejczak to autor obdarzony talentem do snucia opowieści i tą przedziwną intuicją, która pozwala mężczyźnie zajrzeć do duszy i serca kobiety.” (karolina_bibliofilka)
http://www.gandalf.com.pl/b/bo-wiesz/
Recenzje ze strony internetowej www.empik.com
„Bo wiesz…”
Autor w swojej powieści „Bo wiesz..” pokazuje, że kobiety też potrafią być potworami. Krok po kroku z dużą dozą realizmu pokazuje, jak kobiety potrafią manipulować mężczyznami i mężem i kochankiem. Ciekawa książka i bardzo reality (ajrin).
„Puść już mnie”:
„Puść już mnie” przeczytałam, bo wcześniej czytałam inne rzeczy Piotra Kołodziejczaka. Przyznam szczerze, że bardziej mi się spodobała jego powieść „Nie rób mi tego”. Może akcja nie była tak gwałtowna, ale książka była marzycielska. W sam raz dla mnie. Była tak niezwykła, że z własnej i nie wyszonej woli przeczytałam ja dwa razy (lusia).
„Wschody do nieba”:
Dla mnie bomba i dla takich w moim wieku. Epoka gierkowska w rozkwicie, wino „patykiem pisane” na ławce w parku. Czytam i znów czuje się młoda. Też wtedy chodziłam do liceum i było fantastycznie. Nie chodzi mi o jakąś politykę, ale o młodość, szkołę, wakacje. Gdzie sie podziały tam te prywatki?!! (ajrin)
kapitalna opowieść o miłości. bo taka też się zdradza: uczniowie zakochują się w swoich nauczycielkach i odwrotnie. tak będzie zawsze. naprawdę dobra książka. przeczytałam ją po innej powieści Kołodziejczaka „Kobieta niespodzianka”. też polecam (aśka_truskawka) (gandalf.com.pl)
„Klępy śpią”:
W książce najbardziej spodobały mi się opisy i zaskakujące zwroty akcji. Wciągnęły mnie barwne opowieści o życiu w Rosji. Zastanawiam się także skąd ten pomysł by w powieści połaczyć Rostów nad Donem z Radomiem nad Mleczną. Dodam, że całkiem udany. W książce znalazłam rownież kilka wzruszających momentów, które naprawdę mnie poruszyły. Piękne listy, no i to zakończenie … Łzy same cisną się do oczu (Kasia).
„Kobieta niespodzianka”:
kupiłem „kobietę niespodziankę” żonie w prezencie. jest zachwycona! (gandalf.com.pl)
no tak: facecie o siebie nie dbają, a kobiety muszą. a jak się robią grube, to faceci od nich odchodzą. totalnie seksistowskie podejście do świata. ale tacy są mężczyźni. dlatego trzeba trzymać ich nieco na dystans z dala albo robić im ciekawe niespodzianki, o których szybko nie zapomną. ostatnio przeczytałam powieść Piotra Kołodziejczaka „Kobieta niespodzianka” właśnie o takim życiowym figlu, który kobieta może sprawić mężczyźnie. ciekawa lektura (kobieta.wp.pl)
kobiety!tak trzymać! super wyglądają, mają talent i kasę. tylko pozazdrościć. jednak telewizyjne gwiazdy-kobiety właśnie – lepiej trzymają się od mężczyzn.bo rzadko który fajnie wygląda (brzuszek, zarost itp.). ja jako kobieta jestem oczywiście po stronie kobiet! no i polecam im świetne powieści Piotra Kołodziejczaka, właśnie o kobietach, ich życiu, problemach, marzeniach i codziennej walce z życiem. hej (uroda.onet.pl)
no może jakiś ciekawy serial zaproponuje nam telewizja? szalone imprezy, trawka, alkohol, czemu nie? takie jest życie, czasami trzeba naturalistycznie je pokazać, bez ściemniania: takich seriali nam brakuje moim zdaniem. powiem szczerze, że chętnie w TV widziałabym zekranizowane powieści Piotra Kołodziejczaka, szczególnie ostatnią „Kobietę niespodziankę”. czytałyście? (swiatseriali.pl)
zawsze jest lepiej odwołać ślub niż męczyć się w związku. w Polsce jest niestety mentalność, że lepiej rodzinne problemy zamiatać pod dywan niż mówić o nich głośno. a później ludzie męczą się w związkach. najczęściej niestety cierpią z tego powodu kobiety, bo mężczyźni przestają opiekować się i dziećmi i domem. Ale i my potrafimy naszym kobietom płatać figle. Przeczytajcie „Kobietę niespodziankę”, świetną powieść Piotra Kołodziejczaka. Daje dużo do myślenia o relacjach damsko-męskich (www.kobieta.wp.pl)
Kobiety nienaturalne, przedstawiają swoich partnerów jak piesków. blichtr, uśmiechy + życie na kredyt. targi ze stacjami telewizyjnymi, zero szczerości i prawdziwego życia. chociaż to fajnie wygląda: życie w świetle jupiterów. Ale polska codzienność jest zdecydowanie inna: pełna niesprawiedliwości, kłopotów, niespodzianek. Fajnie o życiowych niespodziankach pisze Piotr Kołodziejczak, autor genialnej „Kobiety niespodzianki”. polecam i pozdrawiam (plejada.pl).
Zgadzam się z Martą. Rzeczywiście „Kobieta niespodzianka” jest super! to książka zdecydowanie dla mnie: spokojna, refleksyjna, chociaż pełna ciekawych niespodzianek. Kołodziejczak ma przede wszystkim lekkie pióro i nie zanudza, a dla mnie to się liczy (ankaaa) (wp.pl).
Książki Piotra Kołodziejczaka pokazują perypetie związane z życiem polskiej rodziny. Codzienne kłopoty, rozterki, nadzieje łączą się w potrzebą prawdziwej miłość. Jak myślicie – czy jest ona możliwa między ludźmi, którzy znają się np. 30 lat? Czy coś wtedy nie wygasa? Jak podtrzymać płomień? Piszcie, piszcie, piszcie… (webook.pl; Marta Kuśmirowska)
moja kumpela przeczytała powieść i stwierdziła: jest super
jak dobrze wiecie, jestem gorącą fanką książek Piotr Kołodziejczaka, więc już nie będę ich recenzować. Zrobiłam natomiast eksperyment i pożyczyłam wszystkie 6 książek mojej kumpeli zza ściany. No i Kaśka jest zachwycona – na razie „Kobietą niespodzianką”, bo tylko tę książkę przeczytała. Zgadzam się z nią, że powieść jest napisana fajnym, komunikatywnym językiem, a historia jest z życia wzięta i to przekonuje do powieści. Ja też widziałabym ją na szklanym ekranie, przerobioną na dobry serial. Bo perypetie związane z pojawieniem się kobiety niespodzianki to jedna sprawa, a życie przeciętnej polskiej rodziny to kwestia równie interesująca. Kołodziejczakowi wykonał kawał socjologicznej roboty opisując to, co dzieje się w polskich domach: problemy, codzienne bolączki, poszukiwanie pracy, niepewność, zagubienie, potrzeb miłości. Wszyscy to znamy. Kąska stwierdziła, że takie książki mają w sobie wewnętrzne ciepło i dlatego chce się je pomalutku smakować, zaprzyjaźniać z bohaterami. No i tyle. Kolejne opinie już wkrótce. Mam nadzieję, Kasia, że sama napiszesz to, co o książkach sądzisz Ja chętnie popatrzę, jak stukasz w klawiaturę i napiję się czerwonego winka (mkusmirowska)